Prawdziwe przyczyny stresu.

To co na ogół zdaje się być przyczyną stresu, tylko w połowie jest prawdą. Mamy wrażenie, że stresuje nas praca, która nie daje nam zadowolenia, że stresuje nas apodyktyczny szef, że trafiamy na trudnych ludzi, którzy nas wykorzystują, krytykują, wyśmiewają. Partner, który nas nie szanuje, poniża itd..

To wszystko jest prawdą, ale należy zwrócić uwagę na jedną rzecz, a mianowicie na to, że nie wszystkich jednakowo stresują trudne sytuacje, trudni ludzie wokół nas. Trudny szef w pracy – jego postępowanie u jednych może wywoływać niechęć, złość, czasami nawet nienawiść, a u kogoś innego tego rodzaju emocji nie będzie poruszał. Ten sam apodyktyczny szef dla jednych pracowników może być zupełnie obojętny, dla innych nawet miły, a dla pozostałych arogancki, wywołujący w nich oburzenie, odrazę/pogardę i inne negatywne emocje.

Najistotniejsze jest to, że gdyby te osoby nie miały w sobie destruktywnych emocji, nie wywoływało by to u nich takiego zdenerwowania/takiej negatywnej reakcji. Reakcja na stresory uzależniona jest od naszego stanu emocjonalnego, który z kolei zależy od naszej równowagi w układzie nerwowym. Bezpośredni brak równowagi w naszym układzie nerwowym jest przyczyną naszego stresu, który pośrednio jest wywołany różnego rodzaju napięciami, nerwami, frustracjami, przyczynami zewnętrznymi.

Niemniej jednak przyczyna stresu tkwi w nas. Na czym polega brak równowagi w układzie nerwowym? Na tym, że zbyt często aktywujemy tę część naszego układu nerwowego (sympatyczny układ nerwowy) odpowiedzialnego za reakcje obronne, czyli reakcje walki albo ucieczki, którą uruchamia strach. Sympatyczny układ nerwowy odpowiada za utrzymanie nas przy życiu i chronienie nas przed utratą zdrowia. Częste i długotrwałe aktywowanie tego układu, nawet w sytuacjach braku realnego zagrożenia (np. atak psa jest realnym zagrożeniem naszego życia i zdrowia, natomiast denerwując się podczas wystąpienia publicznego czy rozmowy kwalifikacyjnej uruchamiamy funkcje obronne układu bezpodstawnie) powoduje dysfunkcję w naszym mózgu, ciele i psychice, a tym samym doprowadza do wyłączenia wszystkich funkcji rozwojowych, a także doprowadza do zahamowania czynności związanych z procesami fizjologicznymi czy kreacyjnymi. Wtedy przybywa nam siły fizycznej z powodu wydzielania hormonów adrenaliny i kortyzolu. Ta siła ma nam służyć do walki lub ucieczki. Negatywne emocje wywodzące się ze strachu powodują zatrzymanie funkcji rozwojowych, a zbyt długie trwanie w trybie obronnym powoduje zaburzenia równowagi w układzie nerwowym.

I to jest prawdziwa przyczyna stresu.

Brak równowagi emocjonalnej wynika z tego, że przetrzymujemy w sobie negatywne emocje, które tkwią w nas z powodu nierozwiązanych wcześniejszych konfliktów czy problemów życiowych. Wszystkie nieporozumienia rodzinne, zawodowe czy osobiste, traumy, nasze złe uczynki, wszystko co trzymamy w tajemnicy, zostają zepchnięte do naszej podświadomości i niezależnie od tego, że kiedyś w końcu o nich zapominamy, one nadal w naszym mózgu są zapisane i w kolejnych sytuacjach problemowych aktywują się. Czasami jest tak, że to nie nasze emocje, a naszych przodków mają na nas wpływ. Dopóki ktoś w drzewie rodowym nie uświadomi sobie danego konfliktu i go nie rozwiąże, dotąd następne pokolenia będą rodzić się z tym problemem.

Rodzimy się po to, aby naprawić nierozwiązane konflikty naszych przodków. O tym mówi nam nowa dziedzina wiedzy, epigenetyka. Najczęściej wystarczy sobie uświadomić co to był za konflikt. Załóżmy, że nasza babcia dokonała aborcji i przeżyła jakieś negatywne emocje z tym związane np. poczucie winy.Tym samym w następnym pokoleniu urodzi się osoba z bardzo silnie zakorzenionym poczuciem winy i nawet nie będzie wiedziała dlaczego tak się dzieje. Dlatego też przeżyte wstrząsy, skrywane tajemnice naszych przodków mogą wpływać na to, że się stresujemy, że odczuwamy negatywne emocje i nie wiemy dlaczego nie potrafimy nad nimi zapanować.

Patrząc w przeszłość, jak wiele traum przeżyli nasi dziadkowie, pradziadkowie w wojnach, rewolucjach, bitwach jakie toczyły się na świecie od wieków? Wniosek nasuwa się sam: nie warto utrzymywać tajemnic, skrywać swojego bólu, nie warto angażować się w konflikty dla idei, dla racji, dla bohaterstwa, dla bycia lepszym od innych, bo potem te emocje prześladują nas, nasze dzieci i wnuki do końca życia.

Warto natomiast na bieżąco wybaczać sobie i innym, warto mówić głośno o tym co w danej chwili czujemy, co nas gnębi, warto być sobą. Ponadto, długotrwałe zakłócenia emocjonalne doprowadzają do trwałej zmiany zachowań, które kamuflujemy, ponieważ są z nami niezgodne, wprowadzając dysharmonie w naszym układzie nerwowym, powodując problemy natury psychicznej związane z relacjami z innymi ludźmi. Przykładem może być zachowanie związane z nieufnością, niecierpliwością, egoizmem, arogancją i wieloma innymi.

Podsumowując, to przeżyte konflikty, wstrząsy emocjonalne powodują zaburzenia w mózgu i ciele, a nieświadome i nierozwiązane przenoszą się do naszej podświadomości powodując niekorzystne zmiany w zachowaniach i psychice.
Są różnego rodzaju metody na uwolnienie się od negatywnych emocji i wprowadzenie równowagi w układzie nerwowym, nawet bez dochodzenia do tego co było przyczyną naszego stresu. O tym będę pisała w kolejnych artykułach.

 

 

Udostępnij ten wpis

Share this post with your friends!